Środowisko

Autor: Michał Piętniewicz, Gatunek: Poezja, Dodano: 16 kwietnia 2013, 15:12:07

bardzo pięknie i samotnie sobie szedłem z czytelni na ulicy Rajskiej

szedłem przez Szewską myślałem o niemożliwości wypowiedzenia

mojego doświadczenia myślałem o tym jak bardzo mam przyćmione to

co nie powinno być przyćmione myślałem wstąpię do Marka pogadam

powiem mu że z zeszytów jeszcze się nie odezwali że wtedy na tamtą wiosnę

 

kiedy przechodziła nieśmiało w zimę i kiedy zima zamieniała się

w wiosnę kiedy na chwilę wyszło słońce tak wtedy dostałem tego mejla

i pomyślałem opowiem o tym Markowi w palarni albo przed zwisem

już widziałem siebie palącego papierosa zataczającego kręgi w marynarce

w białej koszuli w zielone paski tak myślałem że mu to powiem na wiosnę

 

było burzowo zbierało się na deszcz kiedy spotkałem kilku poetów

ze środowiska okazało się że moje hipotetyczne środowisko jest

w pewien sposób powiązane z tym środowiskiem co siedzi pod parasolką

białą w zwisie gdzie przebywali najwięksi do dzisiaj siedzi tam Piotr Skrzynecki

i trzyma kwiatek w dłoni no więc pomyślałem sobie że środowiska przenikają się

 

ale zanosiło się na deszcz było burzowo a ja miałem kawę

białą w filiżance bardzo eleganckiej i do tego koniecznie elegancki papieros

z papierośnicy siedziałem w tym swoim szarym kaszkiecie i okularach

i próbowałem ukryć że wiem cokolwiek o środowisku o tym bądź o tamtym

jako że nie należę do środowiska udawałem że się zgadzam z nimi ale nie

 

zgadzałem się do końca nie zgadzałem się w ogóle więc popijałem kawę

białą w białej filiżance paliłem papierosa próbowałem być miły pomyślałem

kiedyś mnie przygarnęło tamto środowisko i przez nie o mało nie wylądowałem

w szpitalu na intensywnej terapii ale te czasy mam już przecież za sobą przez

zaciśnięte zęby śledziłem trajektorię dyskusji ludzi ze środowiska ludzi z którymi

 

być może mam coś wspólnego ale to na pewno nie jest to co chciałbym

w końcu deszcz nie spadł zacząłem wielbić świeżość kawy świeżość z piwa

świeżość z parasolek w zwisie zacząłem wielbić przygodę ale wiedziałem że mam

obowiązki przy czwartku zawsze kupuję dwa ciasteczka z pysznej cukierni

najlepiej żółte kremówki dla Ewelinki i dla siebie więc pomyślałem że to jest ważniejsze

 

no tak powracamy do punktu wyjścia zastanawiam się czemu nie mogę się odezwać

kiedy jestem w środowisku czemu siedzę nabzdyczony jak czarna uprzykrzona mucha

czemu ludzie mnie akceptują? bo im nie przeszkadzam bo nie wchodzę z nimi w konflikt

słucham pokornie po prostu tego co do mnie mówią nie staram się oponować mimo że

krew się we mnie gotuje kiedy słyszę niektóre zdania niektóre frazy tak niewątpliwie

 

gotuje się we mnie krew ale jednak jestem parszywym konformistą szarym człowiekiem

który siedzi spokojnie na wiklinowym krześle i się nie odzywa i nie śmie się odezwać

zaledwie wczoraj przecież przy tej świetlistej magicznej środzie byłem z Bruno

ruszaj się Bruno idziemy byłem z Bruno na piwie i tam też uczestniczyłem widziałem

byłem w środowisku i tam też nabzdyczona czarna szara mucha mucha czasem żółta

 

siedziałem i również piłem kawę ale już bez papierosa więc piłem tą kawę

i niewiele mówiłem tamci mówili za mnie zwłaszcza jedna pani powiedziała dokładnie

to wszystko co zupełnie mnie nie interesowało więc siedziałem i udawałem zainteresowanie

ale męczyłem się okrutnie uciekałem na papierosa z tej magicznej piwnicy pod baranami

 

dzisiaj cały czas chmurzy się nie chce spaść deszcz wiem że jestem zaproszony

przez ludzi środowiska do pedalskiego klubu ale nie po drodze mi jakoś z klubem

pedalskim ani szczególnie nie jest mi po drodze z rozmowami o dupie marynie

i o wielu innych środowiskach które oni ludzie tego właściwego środowiska

muszą zwalczać bo walczą w szlachetnej sprawie obca jest im poezja

 

która nie mówi ich językiem

 

wszystko to oczywiście bardzo pociągające z poetyckiego punktu widzenia

zwłaszcza świeżość kawy świeżość piwa i świeżość białych parasolek

zwłaszcza w kontekście deszczu który ma świeżo spaść na wiosnę

a my przecież schronimy się w białym kokonie naszym klubie i będziemy pić

jedno piwo drugie trzecie będziemy toczyć dalej naszą walkę i nie znudzi się nam

 

bo jesteśmy ludźmi właściwego środowiska

 

a ja dalej nie wiem czemu nie mogę się wypowiedzieć dalej idę Szewską

dalej chcę pogadać z Markiem w Zwisie a spotykam Maćka również w Zwisie

i do końca nie rozumiem nie w ogóle w najmniejszym stopniu nie rozumiem

mechanizmów rządzących środowiskiem ukrytych wewnętrznych sprężyn

które poruszają wewnętrznym życiem środowiska nie rozumiem ale nie chcę

 

wnikać zostawiam to na później i jednocześnie jakoś głębiej wchodzę

w życie środowiska zaczynam rozumieć co znaczą posty na facebooku

wymiany zdań tych którzy są mocno utwierdzeni w środowisku które wiele może

zaczynam głębiej wnikać i trochę lepiej rozumieć ukryte ciemne mechanizmy środowiska

 

przyszedłem z boku i tak już zostało nie należę do określonego środowiska

zaczepiam się to tu to tam chcę trzymać z silnym silny jednak mnie nie chce

nie odpowiada na moje mejle chcę trzymać z mocnym mocny jakoś nie chce trzymać

ze mną więc jestem sam przychodzę z zewnątrz na posiedzenie środowiska trzymam zatem

z tymi którzy są słabsi tworzymy grupę słabszych skrzywdzonych i poniżonych którzy dumnie

 

wypinają pierś paląc papierosa przez zwisem którzy z uśmiechem i pogodą reagują

na wahnięcia pogodowe

 

więc trzymam ze słabszymi bo sam jestem słaby należę do środowiska słabych rzetelnych

może trochę mniej zdolnych ale za to krystalicznie uczciwych i do bólu prawdomównych

nie chcą mnie ci mocni z tamtej opcji nie chcą mnie ci silni z innej opcji jestem sam

trzymam z tymi którzy również są samotni

 

i byłbym zapomniał kupiłem dzisiaj bardzo dobre ciastka w ulubionej cukierni Ewelinki

kokosowe z masą wiśniową

 

niezmiernie pociąga mnie życie środowiska ich obycie utwierdzenie dowcip intelekt

ale patrzę na szare kamienice na białe kominy na różowe bloki i tak powoli dojrzewa

to moje biało drzewo niedaleko Hali Targowej które zawsze rozkwita świeżo na wiosnę

 

a rana jak to rana jest ciemna przepastna i nieprzenikniona

 

tną mnie od środka świeże dobrze naostrzone noże deszczu

zrobiło się świeżo i ciemno

już od paru dobrych godzin zbiera się na burzę

 

 

 

 

 

 

Komentarze (20)

    • Szel _
    • 16 kwietnia 2013, 15:23:13

    'noże deszczu' jakos mi nie harmonizuja z caloscia Michal:)

    • . .
    • 16 kwietnia 2013, 18:23:20

    K...a co się tu pisze! No ja to biorę caluteńkie! :))) brakuje mi słów.

    • . .
    • 16 kwietnia 2013, 18:23:48

    I udostępnię :)

  • Michałku, pana życie samo w sobie jest dziełem sztuki, ale ten tekst przerosł wszystko. Jest wspaniały.

  • Dziękuję bardzo! Szel, pewnie tak:)

  • sorry Michał, ale moim zdaniem to jest koszmarne, nieprzemyślane, przypadkowe i wśród zakalca trudno dostrzec grudki ciasta, z którego mógłby spączkować chleb. pośród słów zaginęła poezja...
    nie bardzo rozumiem zachwyty Państwa Powyższych, ale może oni czuli jakąś empatię, że akurat to ci jest potrzebne... patrząc chłodno z boku nie widzę nawet obietnicy wiersza, za to masę... bulgoczącą masę "niczego"...

  • Takie nieuznanie, panie Piotrze bardzo pięknego wiersza, świadczy o jego odrębności i oryginalności. Bardzo rzadko wiersz zbudowany jest nie tylko ze słów, ale z tkanki słownej zagęszczonej przez powtórzenia. Muszę panu powiedzieć, że już nie jestem w stanie czytać tych wszystkich wierszy, których autora nie jestem w stanie rozpoznać. Wszystkie według regół i przepisów.

  • Uwagi krytyczne mile widziane :)

  • cudowny komentarz pani Wando... wręcz przecudowny... pierwsze zdanie wprawiło mnie w osłupienie, zażenowanie i traumę... ponieważ:
    a) prawdą jest że wiersz nie został przeze mnie uznany za wiersz. szczerą prawdą...
    b) prawdą mogłoby być, że wiersz który mi się nie spodoba będzie odrębnym i oryginalnym (o ile zachowa swoją odrębność i oryginalność, czego czytając piąty raz, nie dostrzegam). jest azaliż to możliwe...
    c) lecz na Boga, jakim cudem wepchnęła pani do tego zdania stanowcze twierdzenie, że on jest "piękny"... ups, przepraszam... "bardzo piękny"... gdy jest onże "brzydki" jak... <ech, nie będę się znęcał nad leżącym i bezżywym...

    konkluzja: najbardziej mnie bawi stuprocentowa pewność, że za dwa tygodnie nie będzie pani o nim pamiętać :) ja oczywiście też nie. za to będę pamiętał o tej wymianie zdań, bo więcej w niej było finezji, poezji i życia niźli w tym przegadanym pulpecie, który stał nam się inspiracją.
    pozdrawiam.
    PS. podziwiam za "regóły" :)

  • Podzielam zdanie Piotra Mosonia - tekst jest zbitką autorskich "środowisk" myślowych, jakimś tam slinotwórczym słowotokiem z zachowaniem skrajnej bezdyscypliny poetyckiej ( która aby miała sens, musi mieć uzasadnienie - tutaj takowego nie ma). Problem polega na tym - iż osoby nieprzychylnie krytykujące poezję P. Michała - są na pewno nieoczytane i niewykształcone.

    • Kamil Z
    • 17 kwietnia 2013, 09:28:25

    Wojciech Smarzowski - taki reżyser. Jego filmy w jakimś stopniu wybijają się z tej naszej lokalnej płycizny i u Pana zauważam ambitne wybicie. Tylko zarówno u Smarzowskiego jak i u Pana pojawia się efekt samonakręcania, co nie do końca do mnie trafia. Później trudno połapać początek z końcem. Kłaniam się z szacunkiem i zazdrością, bo potencjał ogromny.

  • Taaaa.. Bo to tekst pozbawiony karkołomnych metafor, skrótów które kryją przebłysk myśli znanych tylko autorowi i wymyślonych w pocie czoła skojarzeń.
    Tekst Michała jest realistyczny i przez to bardzo nowoczesny. Ukryta tu tajemnica, przesłanie, czy jak mu tam, tkwi nie w zagadkach do rozszyfrowania, ale w tym jak autor dostrzega siebie i innych w konkretnej sytuacji i refleksji nad sobą samym widzianym jakby z zewnątrz. Jesteśmy dopuszczeni do zwierzeń bardzo osobistych, bez potrzeby traktowania ich smiertelnie serio. Bo tu się liczy przede wszystkim sposób w jaki to zostało opowiedziane. A opowiedziane jest bardzo pięknie.

  • Co za wiwisekcja... Bardziej siebie czy środowiska? I tu, i tu pewne frazy odbieram empatycznie. Ale... to długi tekst. Może za?

  • Jako nawijka, gawęda dobry. Przy kolejnym kielichu, czasem przy piwie, przy dogasającym ognisku w sam raz. Wiersz? Mnóstwo materiału na wiersz do ukształtowania i okrojenia.

  • Dla mnie to nie poezja - to proza. Nie lepiej zrobić z tego tekst prozatorski ?

  • Poezja, czy proza? Bosz. Takie rozróżnianie to chyba kompromitacja.

  • Kompromitacja to jest to, co Pani przed chwilą napisała.
    Pani Wando na litość boską Pan Jourdain wraz z Molierem uśmiali się właśnie z Pani do łez.

  • Szanowni Państwo: bardzo dziękuję za żywą dyskusję i komentarze. To dobrze, że mój tekst żyje również poprzez odniesienie negatywne. Panie Grzegorzu, apeluję o zakopanie topora wojennego :). Każda opinia jest dla mnie cenna: profesora i poety bez ambicji intelektualnych. To jest kwestia zwykłej, ludzkiej ciekawości. Pozdrawiam serdecznie!

  • Ach , kiedyż to było, panie Pawle? Nie sądzi pan, że troszkę się zmieniło od tego czasu? Na przykład teraz mało kto maluje obrazy, za to robi instalacje i performanse i to też jest twórczość malarska.

  • Ekshibicjonistyczny, a nudny.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się